środa, 30 sierpnia 2017

Środa z ksiażką W drodze do lekkości

W weekend skończyłam czytać książkę Robynne Chutkan Zdrowa lekkość brzucha, którą prezentowałam podczas ostatniego wpisu w ramach Środa z książką organizowanej u Maknety.



Przeczytałam i polecam każdemu, kto chciały choć trochę poznać powody swoich problemów trawiennych. Książka nie wprowadza bynajmniej nowej wiedzy dla osób zorientowanych w zdrowym czy ekologicznym żywieniu, jednak stanowi dobry początek dla osób niezorientowanych w temacie.
Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że to co jedli nasi dziadkowie, a to co spożywamy my dzisiaj niewiele ma wspólnego ze sobą. Mimo bezustannego dostępu do jedzenia, większość osób w krajach rozwiniętych jest niedożywiona. Bo jedzenie a pożywienie to dwie zupełnie inne sprawy. Jedzenia nie brakuje na sklepowych półkach.  Kolorowe opakowania i agresywne reklamy zachęcają nas do kupowania i spożywania produktów o długim terminie spożycia, które w trakcie procesu produkcyjnego zostały wzbogacone o tony witamin i innych składników odżywczych. Natomiast prawdziwego pożywienia nie trzeba wzbogacać, gdyż sam w sobie zawiera wszystkie nie zbędne dla nas składniki. Bo żywność, którą spożywamy każdego dnia powinna odżywiać nasz organizm a nie rujnować zdrowie.

W każdym razie nie odłożyłam książki na półkę. Jestem w trakcie 10 dniowego planu uwolnienia się od wzdęć, toksyn i trawiennego balastu. Mimo, że odżywiamy się bardzo świadomie, zdrowo i racjonalnie to przyznam szczerze, że dieta wymaga sporo wysiłku. Plan ten wymaga zmiany patrzenia na jedzenie, uważnego czytania etykiet i świadomego wyboru. Najtrudniej pozbyć się tych wszystkich automatycznych kroków. Np. Codziennie rano zaczynałam dzień od filiżanki kawy z mlekiem, jeśli miałam wolny dzień potrafiłam wypić nawet 3 - 4 kawy do godziny 15. Całe szczęście, że oduczyłam się słodzić kawę kilka miesięcy temu, bo inaczej dratyczne ograniczenie kawy byłoby torturą. Pierwszego dnia automatycznie nastawiłam wodę na kawę, jednak przypomniałam sobie, że muszę ograniczyć kawę do minimum. Wytrzymałam bez kawy do południa. Zaparzyłam filiżankę kawy około 13, dolałam mleka migdałowego. Pierwszy raz piłam kawę tak długo i uważnie, delektując się każdym łykiem. Następnego dnia sięgam po filiżankę czarnego napoju w pracy, podczas popołudniowego spotkania oddziału. Dzisiaj nie czuję potrzeby wypicia kawy.  Piję więcej pokrzywy i czystka.


Chutkan zaleca całkowite wykluczenia następujących produktów z diety
- soja - produkty sojowe w naszym menu praktycznie wcale nie goszczą, ze względu na modyfikacje genetyczną. Wyjątek stanowi sos sojowy.
- sztuczne słodziki, z tym nie ma problemu bo nigdy nie używałam. Nawet kupując od czasu do czasu napój gazowany wybieram ten z cukrem a nie aspartamem.
- przetwory mleczne. Ten punkt stanowi wyzwanie. Jako, że żaden z domowników nie ma alergii na laktozę to produkty mleczne znajdują się w naszej lodówce, głownie jogurt naturalny, kefir, masło i żółty ser. Ja jeszcze piłam kawę z mlekiem i stosowałam mleko do wypieków typu naleśniki. Samo mleko jest jednak ograniczone do minimum, gdyż podczas wakacji udało nam się zaobserwować poprawę pracy układu trawiennego u G. Przez miesiąc, kiedy to prawie nie spożywał produktów mlecznych przestał mieć problemy z brzydko pachnącymi gazami.
- gluten, także stanowi wyzwanie. Od kilku miesięcy nie spożywamy mąki pszennej, jednak wykorzystuję mąkę jęczmienną i żytnią do wypieków. Chleb nadal piekę dla dzieci, ja natomiast zrezygnowałam z wypieków na ten okres.
- alkohol, hmmm, jakoś wytrzymam weekend bez lampki wina.
- cukier. Tutaj także pojawiły się schody. Mimo, że ograniczyłam spożywanie cukru w naszej rodzinie do minimum, to cukier ukryty w produktach jest wyzwaniem.

Jako, że tylko ja jestem na diecie to muszę trochę bardziej pokombinować z ciepłymi posiłkami i lanczem do pracy.

Po zakończeniu diety zamierzam przeczytać kolejną książkę Robynne Chutkan Dobre bakterie.

Na drutach ma sweterek według tego samego wzoru co poprzedni, jednak tym razem dla starszego.


sobota, 26 sierpnia 2017

Kolorowe skarpetki

Na początku kwietnia prezentowałam zdjęcia kolorowych skarpetek, które zaczęłam dziergać dla siebie. Skarpetki zostały skończone dość szybko, jednak jak to najczęściej bywa, zabrakło czasu na zrobienie zdjęć. Zawsze wypadało coś ważniejszego. Jednak koniec z wymówkami i trzeba zabrać się do pracy.




Teraz pora zacząć dziergać skarpetki dla maluchów.

środa, 16 sierpnia 2017

Środa z książką: Zdrowa lekkość brzucha

Poprzednią książkę o jelitach przeczytałam dość szybko, jednak poczułam także niedosyt informacji na ten temat. Koleżanka poleciła mi książkę Robynne Chutkan Zdrowa lekkość brzucha, która może stanowić świetne uzupełnienie naszej wiedzy. Historia wewnętrzna stanowi dość dobry zbiór wiedzy teoretycznej na temat funkcjonowania układu trawiennego, jednak brakuje tam przykładów zaburzeń funkcjowania, jak i sposobów rozwiązania konkretnych problemów gastrologicznych. Książka Robynne Chutkan pomija szczegółowe opisy anatomiczne i bardziej skupia się na zaburzeniach funkcjonowania układu trawiennego. Zawiera także dużo informacji praktycznych dzięki którym możemy modyfikować swoje nawyki żywieniowe tak, aby układ trawienny służył nam jak najlepiej.
Na razie przeczytałam 6 rozdziałów, więc najważniejsza część książki - 10-dniowy plan uwolnienia się od wzdęć, toksyn i trawiennego balastu dopiero przede mną.



Na chwilę porzuciłam dzierganie sukienki i teraz w ramach odpoczynku wykonuje sweterek dla młodszego syna. W planach jest także identyczny dla starszego.


Wpis w ramach>

sobota, 5 sierpnia 2017

Sweterek Wiktorii

Prezent dla Wiktorii został skończony przed wyjazdem na urlop i teraz czeka na odebranie przez nową właścicielkę. Podobnie jak wcześniej prezentowany żółty sweterek dla siostrzenicy ten także nie posiada jeszcze guzików, które właścicielka chce wybrać sama.


Sweterek wykonany został z Drops Merino Extra Fine według wzoru zawartego w książce Klompelompe.



środa, 2 sierpnia 2017

Środa z książką: Najbardziej fascynujący organ naszego ciała

Podczas wizyty w księgarni zakupiłam kilka pozycji na letni urlop. Mój wybór padł między innymi na książkę Jelita - najbardziej fascynujący organ naszego ciała. Tematyką zdrowego odżywiania oraz wpływu jedzenia na zdrowie człowieka interesuję się już od dłuższego czasu i bardzo byłam ciekawa tego szumu wobec jelit. Co prawda temat jelit nie jest dla mnie niczym nowym. O znaczeniu jelit odnośnie zdrowia pierwszy raz słyszałam dwa lata temu podczas szkolenia odnośnie prawidłowego żywienia dzieci w przedszkolu. Postanowiłam jednak uzupełnić oraz poszerzyć swoją wiedzę na ten temat.




Na razie przeczytałam około 100 stron i jestem pozytywnie zaskoczona treścią. Książkę czyta się dość dobrze. Autora w sposób prosty i przystępny przedstawia działanie układu trawiennego.  Już od pierwszej strony uzyskujemy sporą dawkę wiedzy teoretycznej.

Książkę może przeczytam w tym tygodniu do końca. Kilka godzin jazdy z Koszalina do Wrocławia i z powrotem przed weekendem.

Na drutach mam rękaw do prezentowanej tydzień temu sukienki.



Pozdrawiam z gorącego Wrocławia.