środa, 21 czerwca 2017

WDiC16: Deszczowa pogoda i kolejny sweterek

Pogoda w ostatnich dniach nas nie rozpieszcza. Kto by pomyślał, że pod koniec czerwca może być tak zimno i deszczowo. Ogródek warzywny trzyma się jeszcze jako tako, ale na duże plony raczej nie liczę. Natomiast ogródek kwiatowy przed domem jest w dużo gorszym stanie. Moje kochane bratki raczej nie toleruję takiej ilości opadów.

Na drutach powstaje sweterek dla Wiktorii. Przez weekend udało mi się zrobić cały ażur oraz nabrać oczka na karczek, oraz na tył i przód. Oczka na rękawy leżą także na drutach zapasowych, gotowe do przerobienia. Nawet zaczęłam przerabiać pierwszy rękaw.



Jakiś czas temu napisałam, że jak tylko skończę edukację to nareszcie zacznę czytać to na co mam ochotę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że opuściła mnie wena do czytania. Owszem czytam, po kilka stron z ksiązki i odkładam na półkę, biorę kolejną i znowu kilka stron. Teraz próbuję utrzymać choć na dłużej książkę Stephen King WIELKI MARSZ. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Wpis w ramach


sobota, 17 czerwca 2017

5-te urodziny Gabriela.

W poprzednią sobotę świętowaliśmy 5 urodziny Gabriela.

Do przyjęcia przygotowywaliśmy się prawie dwa tygodnie. Mały zażyczył sobie Oktonautów na urodzinach. Przejrzałam ofertę sklepów internetowych, i znaleźliśmy gotowy zestaw urodzinowy w USA - czas dostawy około 3 tygodni. Zdecydowanie za późno aby zamówić. Nie zostało nic innego jak przygotować dekoracje i zaproszenia samodzielnie. Kupiłam talerze papierowe i kubki
plastikowe, które wykleiłam wydrukowanym motywem z ulubionej bajki.


Podobnie zrobiliśmy zaproszenia.


Przyjęcie urodzinowe dla kolegów z przedszkola zorganizowałam w piątkowe popołudnie.





Rozdając zaproszenia miałam nadzieję na ładną pogodę, gdyż zaplanowałam trochę konkurencji sportowych dla naszych gości. Impreza częściowo musiała odbyć się na dworze bo zaproszeni zostali tylko chłopcy, dokładnie dwunastu plus G w wieku 3 do 6 lat. Ogarnięcie takiej gromadki tylko w domu graniczy z cudem. Wierzcie, że po godzinie odliczaliśmy minuty do zakończenia imprezy i zastanawialiśmy się dlaczego napisaliśmy, że impreza jest do godziny 19 a nie 18.30. Całe szczęście, że na chwilę przestało padać i udało się wyrzucić tą zgraję bandytów na dwór. Przeprowadzenie jakichkolwiek konkurencji z taką grupą, która chce wszystko teraz i już, nie potrafi czekać na swoją kolej okazało się prawie nie możliwe. Najstarsi chłopcy znaleźli piłkę i zaczeli rozbijać się po ulicy. Uwierzcie mi, że całe osiedle słyszało, że jest impreza.







Jak jeszcze jestem w stanie zrozumieć chłopców, którzy potrzebują ruchu i emocji to do czerwoności doprowadziła mnie jedna z mam, która przyprowadziła dwójkę swoich synów. Najstarszy zaczął kopać i rzucać twardą piłką w pomieszczeniu, gdzie jest duża wisząca szklana lampa, jest oszklona biblioteczka i kilka innych delikatnych rzeczy. Gdy zwracam uwagę, dziecko tylko się śmiało i kontynuowało swoją zabawę, gdy zabieram piłkę poszło na skargę do mamy. Ta sama mama nie reaguje, gdy jej młodszy syn przepija paznokciami wszystkie dostępne dla niego balony. Z tego powodu inny chłopiec zaczyna płakać ze strachu i chowa się na kolanach u mamy. Żadnego pouczenia czy przepraszam. Uwierzcie mi, że po raz pierwszy i ostatni zorganizowałam przyjęcie urodzinowe dla tylu chłopców w domu. Następnym razem muszę znaleźć inne miejsce albo ograniczyć listę gości. Na koniec imprezy sam Gabi powiedział, że jest za głośno,  i że  za dużo dzieci i  za rok to on chce tylko najlepszych przyjaciół.
Na koniec imprezy każdy z chłopców dostał małą paczkę z porcją cukru, tak aby rodzice nie mieli zbyt łatwo wieczorem.



czwartek, 15 czerwca 2017

WDiC 15: Książkowe szaleństwo

Mój dzisiejszy post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania organizowanego u Maknety jest dość chaotyczny. Dotyczy zarówno dziergania jak i książek. Książek ze wzorami oczywiscie. Taka próba spisania wolno krążących myśli. Ale od początku.



Podczas ostatniej wizyty mama L. dała mi delikatnie do zrozumienia, że jestem trochę szurnięta z tym dzierganiem. Zdaję sobie z tego sprawę doskonalę, gdyż szurnięta to delikatnie powiedziane, ja jestem uzależniona. Nie ma nic lepszego niż chwila relaksu z robótką w ręku. Dodatkowo uwielbiam kupować książki ze wzorami. Mam ich już pokaźną kolekcję.Ostatnie dwie książki do których po cichu wzdychałam w księgarni, kupiłam na rewelacyjnej wyprzedaży za 50%. I mimo, że w najbliższej przyszłości raczej nie powstanie żaden projekt w nich zawarty to po prostu musiałam je mieć. Zobaczcie sami, jaki cuda są w nich zawarte.

Zdjęcie z książki #Lek med tradisjoner#
Zdjęcie z książki #Lek med tradisjoner#



Zdjęcie z książki #Vekker strikk#

Dodatkowo jestem oczarowana ilością pozycji dotyczącą robótek ręcznych. Można powiedzieć, że panuje tutaj moda na robienie na drutach. Dzierga każdy, od nastolatek po prababcie. Nie trzeba nawet kupować książek, gdyż każda fabryka produkująca włóczkę na swojej stronie internetowej zamieszcza darmowe wzory. Dodatkowo biblioteka miejska jest także zaopatrzona dobrze i stara się kupować na bieżąco nowości.
Dzierganiu sprzyja także fakt, że włóczki można kupić w większych marketach, gdzie mają swoje oddzielne stanowiska. W każdym mieście znajdzie się przynajmniej jeden włóczkowy sklep. No i nie ukrywajmy, ceny włóczek nie są zbyt wygórowane jeśli zestawimy je do tutejszych zarobków. Fabryki dbają o wszystkich klientów, dlatego też możemy kupić zarówno włóczki tanie jak i drogie, te lepszej jakości jak i te trochę gorsze. Wszystko zależy od naszych upodobań i przyzwyczajeń a także projektu.


Zdjęcie z książki #Vekker Strikk#


Przyznaje, że na bieżąco śledzę zapowiedzi wydawnicze w tym temacie i już mam upatrzone nowe książki, które zostaną wydane w okresie wakacyjnym. Przeglądam także strony producentów i zapisuję lub drukuję ciekawe projekty, które chciałabym wykonać. Jak możecie się domyśleć raczej nikłe szanse na wykonanie wszystkich. Dysponuje zbyt małą ilością wolnego czasu. Dlatego też zaczęłam robić listy projektów do wykonania. Jak na razie to rozwiązanie funkcjonuje najlepiej, choć mam małe skoki w bok, ale tylko na drobne projekty, gdyż te duże wykonuje według listy.










W tym tygodniu nie czytam żadnej książki, to jednak wykonuję dwa projekty z listy, sweterek dla kuzynki oraz sweterek dla jednego z synów. 






sobota, 10 czerwca 2017

Lilly-vintercardigan *Lilly-rozpinany sweterek

Gdy zobaczyłam ten sweterek w książce Klopelompe Strikk til hele familien, wiedziałam że muszę go zrobić dla siostrzenicy. W pierwszej książce jest wzór na pelerynę z tym ażurem. Jednak peleryna z kapturem wydaje mi się mniej praktyczna niż rozpinany sweterek.
Sweterek wykonałam w około dwa tygodnie. Najbardziej pracochłonne okazało się wykonanie paska z ażurem, który otula ramiona. Po nabraniu odpowiedniej ilości oczek na karczek i część dolną sweterka, dzierganie poszło naprawdę szybko.


 
W sweterku brakuje tylko guzików, które siostrzenica ma wybrać sama. 


Sweterek jest wykonany z Drops Cotton Merino. Sweterek będzie idealny na chłodniejsze letnie wieczory czy dni. Dodatkowo mieszanka wełny z bawełną powoduje, że jest on dość miękki i niedrapiący.







środa, 7 czerwca 2017

WDiC 14: Na żółto i na niebiesko

W ostatnich tygodniach dziergam dużo, trochę mniej czytam. Podjęłam się wykonania kilku projektów na zamówienie i przyznaję, że chciałabym uwinąć się z nimi jak najszybciej, aby zacząć dziergać sukienkę dla siebie.



W tym tygodniu na drutach mam dwa projekty.
Z włóczki w kolorze niebieskim powstaje sweterek dla młodszego syna. W planach mam jeszcze jeden identyczny dla starszego syna. Oba sweterki chciałabym skończyć do wyjazdu na wakacje.
Natomiast z żółtej włóczki powstaje prezent dla malutkiej dziewczynki, która pojawiła się na świecie w sobotę. Projekt wykonuję dość spontanicznie. Luki poprosił mnie abym kupiła coś dla małej, ja jednak postanowiłam zrobić coś od siebie, zwłaszcza że włóczka została mi z projektu sweterka dla siostrzenicy, który pokarzę wam z sobotę. W sumie to chciałam wykonać czapkę pasującą do sweterka, ale kto potrzebuje czapkę latem.

Czytam po kilkanaście minut przed zaśnięciem w ramach odwyku od telefonu. W ostatnim czasie zbyt często i zbyt długo  korzystam z telefonu przed snem, co podobno ma negatywny wpływ na jakoś snu.



sobota, 3 czerwca 2017

Plan na wakacje

1 czerwca świętowaliśmy nie tylko Dzień Dziecka ale także rozpoczęcie sezonu letniego. Wszyscy dookoła rozmawiają tylko o jednym, o planach na wakacje. Kto i z kim, gdzie pojedzie, na jak długo i ile to będzie kosztować. O tak, Norwedzy lubią rozmawiać o pieniądzach, zwłaszcza ile i gdzie wydali. Nasze plany wakacyjne giną wobec planów innych, jednak ja się tym nie przejmuję. Osobiście nie imponuje mi tygodniowy pobyt na Krecie, Cyprze czy w Tunezji lub Bułgarii w temperaturach nie do zniesienia. Ja doczekać się nie mogę  mojego miesięcznego urlopu w Polsce, w domu letniskowym, w środku lasu, nad jeziorem. Już cieszę się na myśl o codziennych spacerach do lokalnego wiejskiego sklepu na lody z dzieciakami. Na kąpiele w jeziorze i długie spacery po leśnych ścieszkach. Na długie wieczorne rozmowy ze znajomymi, których spotykam tylko tam, rok w rok. Na śniadania spożywana na tarasie w promienach porannego słońca i długie wieczory przy grillu.
W tym roku po raz pierwszy od 5 lat mamy także w planach wypad do Gdańska na trzy noce tylko we dwoje.
Jedank w mojej głowie nie tylko takie plany. Do urlopu mam jeszcze kilka tygodni, które chcę wykorzystać na wykonanie pewnych projektów. Czasu mam już dużo, gdyż wysyłając pracę egzaminacyjną zakończyłam swoją edukację na uniwersytecie.

W planach mam kilka projektów z książki KLOMPELOMPE *wszystkie nazwy podaję w oryginale)
1. Lilly-cardigan dla siostrzenicy
2. Lilly-cardigan dla siostrzenicy L.
3. Lilly-vest dla córki przyjaciółki
4. Pia-genser dla mnie
5. Mia-shorts dla córki przyjaciółki
6. Julie-kjole dla mnie
7. Sondre-genser dla G.
8. Sondre-genser dla J.
Na wyżej wymienione projekty mam już  przygotowaną włóczkę, która zakupiłam na majowej wyprzedaży. Każdy projekt leży w oznakowanych reklamówkach i czeka na swoją kolej. Mi nie zostaje nic innego jak tylko dziergać i dziergać.