czwartek, 15 czerwca 2017

WDiC 15: Książkowe szaleństwo

Mój dzisiejszy post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania organizowanego u Maknety jest dość chaotyczny. Dotyczy zarówno dziergania jak i książek. Książek ze wzorami oczywiscie. Taka próba spisania wolno krążących myśli. Ale od początku.



Podczas ostatniej wizyty mama L. dała mi delikatnie do zrozumienia, że jestem trochę szurnięta z tym dzierganiem. Zdaję sobie z tego sprawę doskonalę, gdyż szurnięta to delikatnie powiedziane, ja jestem uzależniona. Nie ma nic lepszego niż chwila relaksu z robótką w ręku. Dodatkowo uwielbiam kupować książki ze wzorami. Mam ich już pokaźną kolekcję.Ostatnie dwie książki do których po cichu wzdychałam w księgarni, kupiłam na rewelacyjnej wyprzedaży za 50%. I mimo, że w najbliższej przyszłości raczej nie powstanie żaden projekt w nich zawarty to po prostu musiałam je mieć. Zobaczcie sami, jaki cuda są w nich zawarte.

Zdjęcie z książki #Lek med tradisjoner#
Zdjęcie z książki #Lek med tradisjoner#



Zdjęcie z książki #Vekker strikk#

Dodatkowo jestem oczarowana ilością pozycji dotyczącą robótek ręcznych. Można powiedzieć, że panuje tutaj moda na robienie na drutach. Dzierga każdy, od nastolatek po prababcie. Nie trzeba nawet kupować książek, gdyż każda fabryka produkująca włóczkę na swojej stronie internetowej zamieszcza darmowe wzory. Dodatkowo biblioteka miejska jest także zaopatrzona dobrze i stara się kupować na bieżąco nowości.
Dzierganiu sprzyja także fakt, że włóczki można kupić w większych marketach, gdzie mają swoje oddzielne stanowiska. W każdym mieście znajdzie się przynajmniej jeden włóczkowy sklep. No i nie ukrywajmy, ceny włóczek nie są zbyt wygórowane jeśli zestawimy je do tutejszych zarobków. Fabryki dbają o wszystkich klientów, dlatego też możemy kupić zarówno włóczki tanie jak i drogie, te lepszej jakości jak i te trochę gorsze. Wszystko zależy od naszych upodobań i przyzwyczajeń a także projektu.


Zdjęcie z książki #Vekker Strikk#


Przyznaje, że na bieżąco śledzę zapowiedzi wydawnicze w tym temacie i już mam upatrzone nowe książki, które zostaną wydane w okresie wakacyjnym. Przeglądam także strony producentów i zapisuję lub drukuję ciekawe projekty, które chciałabym wykonać. Jak możecie się domyśleć raczej nikłe szanse na wykonanie wszystkich. Dysponuje zbyt małą ilością wolnego czasu. Dlatego też zaczęłam robić listy projektów do wykonania. Jak na razie to rozwiązanie funkcjonuje najlepiej, choć mam małe skoki w bok, ale tylko na drobne projekty, gdyż te duże wykonuje według listy.










W tym tygodniu nie czytam żadnej książki, to jednak wykonuję dwa projekty z listy, sweterek dla kuzynki oraz sweterek dla jednego z synów. 






6 komentarzy:

  1. Rozumiem, popieram, podziwiam. Wszystkie my, aktywnie dziergajace, jesteśmy dla kogoś "dziwaczkami". Ależ mamy na to prawo. Mnie naprzykład też niektórzy wydają się "trochę szurnięci", co to ani książki do ręki, ani robótki, a podstawowe hobby, to komórka przy uchu. A co do zbioru książek robótkowych, to sama mam taką słabość, lubie je wertować, ogladać, i po prostu mieć. Życzę Ci i dalej być "uzależnioną" i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda bywają bardziej niebezpieczne uzależnienia. Robótkowe szaleńswto wyniosłam z domu rodzinnego. Mama szyje, szydełkuje, robi na drutach choć w ostatnim czasie najwięcej haftuje. Zawsze ma jedną robótkę na kolanach gdy ogląda telewizje. Tata w wolnych chwilach robi origami. Siostra najbardziej lubi szydełkować, natomiast brat skleja modele. Cała rodzina cierpi na zespół niespokojnych rąk.

      Usuń
  2. Podobnie miałam, gdy odkryłam haft matematyczny - brałam każdy wzór, który wpadł mi w ręce - połowy z nich nie wyhaftowałam i pewnie jeszcze długo będą czekały na swój czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie kolekcjonować wzory. W poprzedniej pracy miałam kilka pozytywnie zakręconych koleżanek, więc dzierganie było jeszcze przyejmniejsze, bo w grupie, a to na przerwie. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Mam również trochę dziergutkowych książek, ale tylko po to, by mieć. Nie aż tyle co Ty, ale trochę uzbierałam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam kupować książki, te robótkowe najczęściej kupuje żeby mieć, bo raczej na tak skąplikowane udziergi raczej się nie zabiorę w najbliższym czasie. Pozdrawiam

      Usuń