sobota, 17 czerwca 2017

5-te urodziny Gabriela.

W poprzednią sobotę świętowaliśmy 5 urodziny Gabriela.

Do przyjęcia przygotowywaliśmy się prawie dwa tygodnie. Mały zażyczył sobie Oktonautów na urodzinach. Przejrzałam ofertę sklepów internetowych, i znaleźliśmy gotowy zestaw urodzinowy w USA - czas dostawy około 3 tygodni. Zdecydowanie za późno aby zamówić. Nie zostało nic innego jak przygotować dekoracje i zaproszenia samodzielnie. Kupiłam talerze papierowe i kubki
plastikowe, które wykleiłam wydrukowanym motywem z ulubionej bajki.


Podobnie zrobiliśmy zaproszenia.


Przyjęcie urodzinowe dla kolegów z przedszkola zorganizowałam w piątkowe popołudnie.





Rozdając zaproszenia miałam nadzieję na ładną pogodę, gdyż zaplanowałam trochę konkurencji sportowych dla naszych gości. Impreza częściowo musiała odbyć się na dworze bo zaproszeni zostali tylko chłopcy, dokładnie dwunastu plus G w wieku 3 do 6 lat. Ogarnięcie takiej gromadki tylko w domu graniczy z cudem. Wierzcie, że po godzinie odliczaliśmy minuty do zakończenia imprezy i zastanawialiśmy się dlaczego napisaliśmy, że impreza jest do godziny 19 a nie 18.30. Całe szczęście, że na chwilę przestało padać i udało się wyrzucić tą zgraję bandytów na dwór. Przeprowadzenie jakichkolwiek konkurencji z taką grupą, która chce wszystko teraz i już, nie potrafi czekać na swoją kolej okazało się prawie nie możliwe. Najstarsi chłopcy znaleźli piłkę i zaczeli rozbijać się po ulicy. Uwierzcie mi, że całe osiedle słyszało, że jest impreza.







Jak jeszcze jestem w stanie zrozumieć chłopców, którzy potrzebują ruchu i emocji to do czerwoności doprowadziła mnie jedna z mam, która przyprowadziła dwójkę swoich synów. Najstarszy zaczął kopać i rzucać twardą piłką w pomieszczeniu, gdzie jest duża wisząca szklana lampa, jest oszklona biblioteczka i kilka innych delikatnych rzeczy. Gdy zwracam uwagę, dziecko tylko się śmiało i kontynuowało swoją zabawę, gdy zabieram piłkę poszło na skargę do mamy. Ta sama mama nie reaguje, gdy jej młodszy syn przepija paznokciami wszystkie dostępne dla niego balony. Z tego powodu inny chłopiec zaczyna płakać ze strachu i chowa się na kolanach u mamy. Żadnego pouczenia czy przepraszam. Uwierzcie mi, że po raz pierwszy i ostatni zorganizowałam przyjęcie urodzinowe dla tylu chłopców w domu. Następnym razem muszę znaleźć inne miejsce albo ograniczyć listę gości. Na koniec imprezy sam Gabi powiedział, że jest za głośno,  i że  za dużo dzieci i  za rok to on chce tylko najlepszych przyjaciół.
Na koniec imprezy każdy z chłopców dostał małą paczkę z porcją cukru, tak aby rodzice nie mieli zbyt łatwo wieczorem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz