sobota, 18 lutego 2017

Czapki

W poprzednim tygodniu wybrałam się do solarium na kilku minutowe naświetlanie, gdyż nie chodzi mi o brązową opaleniznę lecz o dogrzanie "starych kości" ;-) Przy okazji wpadłam na krótką wizytę do sklepu sportowego i kupiłam sobie wypatrzony wcześniej polar K.T oraz znalazłam polarowy komin i czapkę (akurat do pracy). Komin i czapka jest w słodkim niebieskim kolorze i wzbudza zainteresowanie. Najlepszy komentarz do nowego zakupy powiedziała koleżanka z oddziału. Spytała się dlaczego kupuje polarowe czapki, kiedy potrafię zrobić świetne, ciepłe wełniane czapki. No cóż ziarnko prawdy w starym powiedzeniu jest, że szewc bez butów chodzi. Zrobiłam czapki dla chłopaków, Luki także ma dwie, zrobiłam czapki w prezencie dla znajomych i rodziny, a ja nie posiadam żadnej czapki wykonanej przez siebie. Dlatego postanowiłam zmienić tą sytuację i wczoraj zaczęłam dziergać czapkę dla siebie według bardzo popularnego tutaj wzoru Lothepus Damelue.




Znajomy czapki odebrał także wczoraj. Uwinęłam się z nimi w tydzień, choć wiem ze można zrobić je w krótszym terminie ale przy pracy i dwójce małych dzieci jest to dobry wynik. Zwłaszcza, że nie zajmuje się dzierganiem zarobkowo, tylko od czasu do czasu przyjmuje zamówienia na drobne prace i w ten sposób zbieram pieniądze na kolejne projekty. Wynagrodzenie za te czapki przeznaczę na zakup włóczki na ten projekt. Na sama włóczkę potrzebuje około 900 nok w zależności jaki rodzaj wełny wybiorę. Mam ochotę zrobić z alpaki ale przeraza mnie wykonanie na drutach nr 3, jednak grubsza wełna może sprawić ze komplet nie sprawdzi się w używaniu, a zależy mi na czymś ciepłym i lekkim pod kombinezon narciarski. Hmmm mam jeszcze dużo czasu aby zdecydować, gdyż najpierw muszę skończyć FANA-kofte dla mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz