środa, 8 marca 2017

WDiC 6: Rękawiczki, bliźniacze słowa i problemy dwujęzyczności.

Dzisiaj prezentuje wam coś z literatury nieobowiązkowej jeśli mówimy o uniwersytecie, jednak jak najbardziej obowiązkowej gdy rozmawiamy o dzieciach dwujęzycznych. Najstarszy syn zaczął mówić dość szybko. W wieku 2,5 lat potrafił powiedzieć całe, długie zdania. Owszem jako dziecko dwujęzyczne komunikował się przy użyciu słów z obu języków. W domu nie stanowiło to problemu, jednak przedszkole miało problem z zrozumieniem polskiej części wypowiedzi. Od 3 roku życia przychodziła do przedszkola pani, której zadaniem było wspieranie rozwoju języka oraz lepszej integracji dziecka z rówieśnikami. Po około kilku miesiącach starszy tak wmieszał się w grupę, że wspólna zabawa z innymi nie stanowiła problemu a i zasób słownictwa w obu językach powiększył się znacznie. Dodatkowo Gabi nabył umiejętności rozróżniania języka polskiego od obcego i sprawnie żongluje pojęciami w obu. Jednak na tym kończą się pozytywy dwujęzyczności.  Jako dziecko wychowane za granicą ma typowe problemy z odróżnianiem samogłosek i oraz y. Myli także szereg szumiący sz, ż, cz, dż z szeregiem ciszącym ś,ź, ć, dź. Dodatkowo ma słabe różnicowanie głosek dźwięcznych w opozycji do bezdźwięcznych np. Tomek - domek, cień - dzień. Ma problemy z wymówieniem literki r na początku zdania, jednak potrafi wypowiedzieć ją jeśli występuje w środku wyrazu. Jednym z pierwszych trudniejszych słów jakie powiedział były truskawki oraz traktor.
Na początku nie zwracałam na to uwagi. Jednak podczas ostatnich wakacji w Polsce zorientowałam się, że Gabi mówi zupełnie inaczej niż jego rówieśnicy. Tutaj nie zwróciłam na to uwagi, gdyż nie miałam  grupy porównawczej. Po powrocie skontaktowałam się z przedszkolem i poprosiłam o logopedę. W całej gminie nie ma polskiego logopedy, tzn. są w Polskiej Szkole i tam prowadzą dzieci do niej uczęszczające. Natomiast do logopedy norweskiego może zacząć chodzić gdy będzie miał około 6 lat i nauczyciel wykryje wady wymowy w języku norweskim. Normalnie rozłożyłam ręce z bezsilności. Na całe szczęście dla nas, koleżanka z roku jest z wykształcenia polonistką z logopedią. To ona sprawdziła małego oraz zaczęła z nim ćwiczenia. Muszę przyznać, że na początku nie traktowałam tego bardzo poważnie. Doszłam do wniosku, że pewne wady wyrównają się same. I tak dzieje się w przypadku dzieci mieszkających w Polsce, jednak w przypadku dzieci mieszkających zagranicą nie jest to wcale takie łatwe. Dodatkowo na opóźnienia w rozwoju mowy nakładają się specyficzne interferencje fonetyczno - fonologiczne, uzależnione od tego, w jakim środowisku językowym wychowuje się dziecko. Mówiąc prościej dziecko wychowane w Anglii, Niemczech czy Francji będzie miało inne zaburzenia mowy polskiej.
Podczas ostatniej wizyty u Moniki dostałam test Bliźniacze słowa. Jest to test przesiewowy do badania dojrzałości szkolnej w zakresie percepcji i wymowy dzieci wielojęzycznych. Test składa się z zeszytu w którym opisane zostały problemy dwujęzyczności oraz instrukcja przeprowadzenia.  Dodatkowo test zawiera karty z obrazkami do badania. Muszę przyznać, że moja wiedza odnośnie języka polskiego, jego fonetyki, składni jest bardzo ograniczona. To przy pomocy kart potrafiłam sama wychwycić błędy w wymowie syna. Po wykonaniu testu uzmysłowiłam sobie, że moje dziecko ma dużo bardziej zaburzony rozwój mowy niż myślałam. Postanowiłam, że nie może dochodzić do sytuacji odpuszczania ćwiczeń bo coś tam wypadło. Musimy przeznaczyć minimum 15 minut dziennie na ćwiczenia, gdyż tylko przy regularnym wysiłku mogę mu pomóc. Zwłaszcza, że nie chcę aby moje dzieci kaleczyły język ojczysty. Zaburzenia mowy u starszego powodują dodatkowo zaburzania rozwoju mowy u młodszego. Już teraz słyszę, że mniejszy źle wypowiada swoje pierwsze słowa, źle układa język do wymowy głosek. Przed nami długa i pewnie ciężka droga do poprawnej polszczyzny ;-)


Na drutach mam rękawiczki dla Moniki. Takie małe podziękowanie za pomoc. I wszystkim dzieciom mieszkającym zagranicą życzę, aby na swojej drodze spotkały kogoś takiego jak ona. Kogoś, kto bezinteresownie, z dobrego serca poświęci im odrobinę swojego prywatnego czasu, aby mogły rozwijać się lepiej. Dziękujemy Ci bardzo. 

 Wpis w ramach wspólnej zabawy organizowanej u Maknety.

11 komentarzy:

  1. Rękawiczki się fajnie zapowiadają.
    To cieszy, że dbasz - co nie jest na obczyźnie łatwe - o to by wszyscy w rodzinie pięknie po polsku się wysławiali. Życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice ze wzgledu na swoje pochodzenie troche zaniedbali nas w czystym i bezblednym mowieniu czy pisaniu. Osobiscie robie mnostwo bledow jezykowych, jednak chcialabym aby moi chlopcy znali jak najlepiej jezyk ojczysty rodzicow. Wady wymowy raczej powoduja dodatkowe problemy w nabywaniu obu jezykow. Hmmm, zobaczymy co z tego wyniknie.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że wytrwasz w ćwiczeniach i że będą owocne. :)
    I podziwiam Twoją postawę, naprawdę. Pozdrawiam i trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Dużo także zależy od małego czy będzie miał chęci na ćwiczenia. Na razie traktuje to jako zabawę - zobaczymy jak długo.

      Usuń
  3. Trzymam kciuki, żebyście wytrwali w ćwiczeniach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, zobaczymy co z tego wyjdzie oraz jak postanowienia mają się do realizacji celów.

      Usuń
  4. Przyznam, że z uwagą przeczytałam twoje przejścia z dzieckiem. I wiem jedno, najważniejsze, żeby ćwiczyć i dotyczy to każdego aspektu życia. U mojego dziecięcia był problem z kręgosłupem. Niestety - nie byłam dość konsekwentna i odpuściłam.
    Trzymaj się i choć może być ciężko, nie odpuszczaj.
    A mitenki na pewno się spodobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsekwencja w działaniu nie jest niestety moją najmocniejszą stroną, raczej mam słomiany zapał. Jak wrócę do pracy to będę musiała zrobić listę do odhaczania obowiązków, w ten sposób łatwiej utrzymać kontrolę. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Dzieci kiedyś Ci za to serdecznie podziękują, a ten matczyny trud zawsze zaowocuje. Jesteś wzorową mamą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Teraz w domu tematem numer 1 jest zapis G. do Polskiej Szkoły. Rozważamy wszystkie za i przeciw, rozmawiamy z innymi którzy posłali swoje dzieci do tej szkoły, jak i z tymi, którzy zdecydowali się tego nie robić. Całe szczęście, że mamy jeszcze kilka tygodni na przedyskutowanie sprawy i podjęcie decyzji najlepszej z naszego punktu widzenia dla dziecka. Bo dla nas rodziców będzie to kolejny obowiązek - odrabianie dodatkowych lekcji oraz wożenie dziecka do innego miasta w co drugą sobotę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ciekawy wpis. Taka Monika bardzo przydałaby się dzieciom mojego brata.

    OdpowiedzUsuń